Kiedy turniej jest już w dalszej fazie często znajdujemy się w sytuacji,
kiedy dość przeciętny układ wymusza na nas pot commitent. A przecież nigdy nie
chcemy ryzykować przeważającej części żetonów z nienajlepszymi układami. Wydaje
się to jeszcze trudniejsze, kiedy gramy bez pozycji.
Omówmy to na przykładzie:
Turniej. Blindy już 500/1000 , ante 100. Znajdujesz się na SB z 18.000.
Wszyscy do buttona spasowali. Button to agresywny gracz, często podbijający z
pozycji. Załóżmy, że jego stack to 30.000, robi raise do 3,500. Patrzysz w karty
i widzisz A9s (w kolorze).

ZGARNIJ 600 USD BONUSU!!!
FullTilt Poker
Zdajesz sobie sprawę, że A9s to nie pierwszorzędna ręka. Pomimo wszystko w tej
sytuacji nie możesz całkowicie jej zignorować.
Z gry buttona, można wywnioskować, że podbija również ze słabszymi układami.
Druga sprawa, ze pot już teraz okazuje się całkiem interesujący. Biorąc pod
uwagę blindy, ante oraz raise jest to ponad 5.000. Miły dodatek do Twojego
shortstacka. Wiec prawdopodobnie będziesz chciał zagrać tą rękę. Zastanówmy się
zatem co będzie lepsze call czy raise??
Na pierwszy rzut oka, call wydaje się rozsądnym rozwiązaniem. Gdy flop nie
będzie sprzyjający, uchroni to nas od sytuacji pot comitet z beznadziejnym
układem.
W rzeczywistości z ręką typu A9s, call nie wydaje się właściwy. 1 raz na 3 flop
przyniesie mniej niż parę. Jeżeli trafisz swoja parę 9, to jak to rozegrasz
kiedy będą również 2 wyższe karty??Czy Twój kicker na flopie z Asem upoważnia
Cię do agresywnej gry??
Co gorsza jeżeli flop nie pomoże Ci w żadnym stopniu, dość łatwo będzie Cię
wyrzucić z partii. Cóż...ciężko betować w sytuacji, kiedy żadna z 3 kart w ogóle
nam nie pomaga. Jeżeli zdecydujemy się teraz czekać, przeciwnik może kontynuować
swoja agresywną grę i niestety rozsądnym rozwiązaniem będzie fold, nawet jeżeli
nas A high jest wygrywającym układem.
Wydaje mi się zatem, że w takich sytuacjach agresywny re-raise, bądź też all-in
będzie najlepszym rozwiązaniem. W dalszych fazach turnieju, raczej nie chcemy
mieć trudnych decyzji po flopie, zwłaszcza, gdy nasz układ prezentuje się
średnio (średnia para, A z przeciętnym kickerem), a do tego gramy bez pozycji.
Zawsze ryzykuje swoje żetony, kiedy wydaje mi się ze jestem lepszy i mam
nadzieję, ze naprawdę jestem.. Przeciwnik najprawdopobniej nie dysponuje, aż tak
mocną ręką żeby sprawdzić all-in. Nawet, jeżeli jego ręka to AK, to wciąż mamy
25% na zwycięstwo. Nie za dużo, ale nasza ręka nie jest martwa. Zawsze, kiedy
odpadam w takich sytuacjach myślę sobie cóż nice playing dude, play to win.
Uważam ze lepiej odpaść wcześniej po dobrym zagraniu, niż dużo dużo później z
dobrymi kartami, a co gorsze tuz przed płatnym miejscem.